Zapytała o pannę Ellingsen-Owszem
Prognoza pogody |lampy |łysienie plackowate
„Zapytała o pannę Ellingsen.
Owszem, widywał ją dość często, miewała się dobrze. Zapytał z kolei o pana Fleminga. Czy, zresztą, nie mogliby wejść do kawiarni, zamiast stać tu na otwartej ulicy
Chętnie, ona dziękuje, o ile pan Bertelsen zadzwoni po pannę Ellingsen.
Obiecał jej to, poszli więc do kawiarni i zasiedli do picia i jadła. Bertelsen opowiadał o pani Rubenowej, że zeszczuplała bardzo, może już teraz chodzić; pamięta pani panią Rubenową Tak, jest teraz nie do poznania, niewiadomo czy ze zgryzoty po śmierci męża, czy Bóg wie z czego. Ale czy pamięta też pani mylady, ową angielską ministrowa O, wszystko to razem było kłamstwem tylko, jak się dowiaduję ze Szwecji, niebezpieczna to
mu "ii Hi" I ui" "I ILił ńta ata I uto nta ą@
oo Dla fiB o o oTo
oszustka! Ale, słuchaj pani, czy nie przejedziemy Bię raczej samochodem, do mnie, do domu Przyjemniejsze to, niż siedzenie tu i gawędzenie.
— Tak, jeżeli zatelefonuje pan po pannę Ellingsen.
— Panna Ellingsen — tak, — nie, ona ma swój dyżur, nie może się oswobodzić. —
I otóż następuje to zadziwiające, że panna dEspard staje się rozgoryczona. Wcale nie jest zakochana w pannie Ellingsen, lecz bieleje na twarzy z gniewu, ponieważ Bertelsen ją oszukał, okpił. O, jakże stała się drażliwą, wystarczało niewiele, lub też nic zgoła, by ją wzburzyć, znajdowała się snać w niezwykłym stanie ducha. Co takiego — panna dEspard nie rozumiała, co on jej proponował Nie była uczenicą szkolną. Ale to, co on jej proponował — temu najmniej ze wszystkiego zdołałaby zadość uczynić w tej chwili, mogłaby plunąć na jego przejażdżkę. Oczywiście, że się wnet udobruchała znowu i podziękowała za zaprosiny, ale rozeszli się przed kawiarnią i każdy poszedł w swoją stronę.“(16)
Krecik |Mieszkania Wrocław |poligrafia
„Zapytała o pannę Ellingsen.
Owszem, widywał ją dość często, miewała się dobrze. Zapytał z kolei o pana Fleminga. Czy, zresztą, nie mogliby wejść do kawiarni, zamiast stać tu na otwartej ulicy
Chętnie, ona dziękuje, o ile pan Bertelsen zadzwoni po pannę Ellingsen.
Obiecał jej to, poszli więc do kawiarni i zasiedli do picia i jadła. Bertelsen opowiadał o pani Rubenowej, że zeszczuplała bardzo, może już teraz chodzić; pamięta pani panią Rubenową Tak, jest teraz nie do poznania, niewiadomo czy ze zgryzoty po śmierci męża, czy Bóg wie z czego. Ale czy pamięta też pani mylady, ową angielską ministrowa O, wszystko to razem było kłamstwem tylko, jak się dowiaduję ze Szwecji, niebezpieczna to
mu "ii Hi" I ui" "I ILił ńta ata I uto nta ą@
oo Dla fiB o o oTo
oszustka! Ale, słuchaj pani, czy nie przejedziemy Bię raczej samochodem, do mnie, do domu Przyjemniejsze to, niż siedzenie tu i gawędzenie.
— Tak, jeżeli zatelefonuje pan po pannę Ellingsen.
— Panna Ellingsen — tak, — nie, ona ma swój dyżur, nie może się oswobodzić. —
I otóż następuje to zadziwiające, że panna dEspard staje się rozgoryczona. Wcale nie jest zakochana w pannie Ellingsen, lecz bieleje na twarzy z gniewu, ponieważ Bertelsen ją oszukał, okpił. O, jakże stała się drażliwą, wystarczało niewiele, lub też nic zgoła, by ją wzburzyć, znajdowała się snać w niezwykłym stanie ducha. Co takiego — panna dEspard nie rozumiała, co on jej proponował Nie była uczenicą szkolną. Ale to, co on jej proponował — temu najmniej ze wszystkiego zdołałaby zadość uczynić w tej chwili, mogłaby plunąć na jego przejażdżkę. Oczywiście, że się wnet udobruchała znowu i podziękowała za zaprosiny, ale rozeszli się przed kawiarnią i każdy poszedł w swoją stronę.“(16)
<<<< Anglików natomiast może
|
Krecik |Mieszkania Wrocław |poligrafia