- Dobrze gadam Jest
„— Dobrze gadam. Jest prosty sposób na to, żeby Karol jechał do Cheyenne nie czyniąc nikomu krzywdy. Powiedz, Karolu, jak daleko stąd obozuje ten twój Indianin
— Niecały dzień drogi — odparł, chociaż w rzeczywistości Toimniża znajdował się znacznie bliżej, ale oceniwszy niechętny stosunek Heartów do swego przyjaciela, na wszelki wypadek nie chciał zdradzić jego sąsiedztwa.
—No więc — uradował się Abel — odprowadzisz mu konia i zaraz do nas wrócisz. Skóry załadujemy na wóz i jazda do Cheyenne! Powiadam ci, Karolu, to będzie wspaniałe! Klepnął go z radością po ramieniu.
— Niemożliwe do przyjęcia.
— Dlaczego
— Bo połowa skór jest własnością Indianina i obiecałem mu, że je tu, w Laramie, sprzedam. Razem polowaliśmy i razem podzielimy się zarobkiem.
— No to sprzedaj tę połowę, a z resztą jedź z nami.
Karol nagle roześmiał się.
— Przepraszam — powiedział. — Byliście i jesteście bardzo dla mnie dobrzy...
— Eee... tam — przerwał Samuel — po prostu przypadłeś nam do serca i chcemy dla ciebie jak najlepiej.
— Rozumiem doskonale, ale tym razem wybaczcie mi, że waszych rad nie posłucham. Czy nie przyszło wam do głowy, że może ja nie chcę jeszcze wracać na południe ani na wschód Że może pragnę pozostać w tych stronach“(11)